Życie to nie film…

Życie to nie film, a przynajmniej wiele osób tak uważa i tak nam mówi. Ja się jednak z tym nie zgodzę. 

clapper

Zależy jak na to spojrzymy. Czasami jest to komedia, dramat, horror, akcja, czy inny gatunek w zależności od sytuacji i momentu w którym się znajdujemy. My reżyserujemy swoje dalsze poczynania i naszą przyszłość. To my jesteśmy głównym aktorem tego filmu i to od nas zależy jak go stworzymy i zapamiętamy. Tylko, że tutaj nie mamy dubli, ani dublerów. Musimy wszystkiemu sprostać sami. Jest to niezwykle trudne zadanie, ale do wykonania. Zastanawiacie się pewnie dlaczego Wam o tym mówię. Naszła mnie refleksja, bo ostatnio dość dużo oglądałem ciekawych filmów. 

Może Wam się to wydać dziwne i, że milion razy już to słyszeliście. „Jesteś zdolny do wszystkiego i możesz spełnić każde swoje marzenie”. Jakie to jest filmowe. Każdy film z happy endem tak wygląda. Od zera, do bohatera. To prawda, pod jednym warunkiem. Musisz na to zapracować, bo nic nie przyjdzie samo. Świetna sylwetka, bycie wspaniałym muzykiem, czy aktorem. Wrodzony talent i predyspozycje niewiele znaczą. Talent rozwija się wraz z ciężką pracą i spędzonymi godzinami nad udoskonalaniem samych siebie. Dlatego życie to film, bo to my tworzymy siebie, naszą główną postać. Niestety, musimy na nią zapracować po tym jak ją już sobie napiszemy i wyobrazimy. Mają na to wpływ też i nasze działania. Podejmowane decyzje, ludzie czy inspiracje mają na nas największy wpływ. Musimy to robić z głową, bo jak pisałem wcześniej nie mamy dublera, ani drugiej szansy. Dlatego nie jestem wyznawcą kultury YOLO (żyje się tylko raz, która dawniej była dość popularna). Musimy dążyć do marzeń, ale musimy zdawać sobie sprawę z konsekwencji jakie nas czekają. To jest trochę jak z rajdami. Tak, nie ma to jak porównywać poważne życiowe tematy do swojej ulubionej pasji. Czasami musimy wiedzieć co czeka nas za zakrętem, aby odpowiednio w niego wejść, dlatego tak ważne są doświadczenia życiowe. Błędy to normalna rzecz, tak jak przypadki losowe. Dlatego wspomniałem na początku o gatunkach filmowych. Nie zawsze możemy to wybrać, ale możemy próbować go zmienić. Wystarczy chcieć i do tego dążyć.

Dawniej miałem same dwóje z języka polskiego, a dzisiaj piszę felietony, które trafiają do jakieś grupy ludzi. Nie potrafiłem się też wypowiadać, ale dzięki nagrywaniu, 15 minutowe monologi często nie są już dla mnie przeszkodą. Jest jeszcze wiele rzeczy które muszę naprawić w moim własnym filmie, ale i na nie przyjdzie odpowiednia pora. Dlatego i Wam chcę przekazać tą wiadomość, abyście kiedyś zatrzymali się i pomyśleli, co chcielibyście zmienić w swoim życiu, jak to osiągnąć i jak spełnić swoje marzenia. Pamiętajcie, że nie wszystko musi się spełnić, ale chociaż jedno spełnione marzenie jest lepsze od żadnego.

P.S. Im więcej osób zobaczy te felietony i zostawi o nich jakąś pozytywną opinie (lajki, komentarze, rysunek, dosłownie obojętnie co), to będę dla Was przygotowywać więcej takich wpisów. Niedługo pojawią się Vlogi i to tam pewnie większość takich tematów będzie poruszana.

  • BLITUX

    Naprawdę, twoje wpisy mnie urzekły! To, w jaki sposób piszesz i mówisz jest po prostu świetne! Faktycznie, jeżeli kiedyś miałeś same dwóje, to chyba naprawdę wziąłeś się za główną postać swojego filmu! 😀 Ja też nie praktykuję stylu życia „Yolo” i doskonale Cię rozumiem! Jestem ciekaw twoich dalszych aktywności na kanale, blogu i nie tylko 😉 Pozdrawiam cieplutko!

    • KidKobon

      Miło to słyszeć i naprawdę to doceniam 😉 Mam nadzieję, że dotrze to przesłanie do większej ilości osób. Co do aktywności to myślę, że powoli mogą się zwiększać.